Julie&Niall

Julie&Niall

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 1

-Pospiesz się!
-No już idę.
-Szybciej trener już i tak się wkurzył bo chłopców nie będzie.
-jak to? Czemu?
-Julie oni mają po 19,20 lat niech robią co chcą.
-A Patrick będzie?
-Nie poszedł z nimi.
-No i nie wiesz gdzie poszli?
-No nie, nie pytałam.
-Eh. .dobra nieważne chodź. Zawiązałam buta i pociągnęłam koleżankę  za rękę na salę.
-No na reszcie. Usłyszałam poirytowany głos trenera.
-Przepraszam ale były korki na mieście.
-No dobrze rozgrzewajcie się ja zaraz przyjdę idę po płytę.
-Dobrze. Odpowiedzieliśmy i zaczęliśmy się rozciągać.

10 min później.

-Dobra na początek mam pewną sprawę chodźcie bliżej. Trener wparował na salę i szybko powiedział na co wszyscy podeszliśmy do jego biurka.
-To tak, za miesiąc żegnacie się z tym miastem i witacie Nowy Jork!
-Można jaśniej? Zapytała Susane .
-za miesiąc mamy mistrzostwa świata które odbędą się w Nowym Jorku, następnie zaczynacie tam pracę możliwe że dostaniecie nowego trenera.
-Ale my nie chcemy nowego trenera.
-Niestety to nie zależy to od was ale postaram się zostać z wami.
-Ale czemu tak szybko? W miesiąc uczymy się jednego układu żeby był perfekcyjnie.
-Dla tego od dziś treningi będą 6 dni w tygodniu niedzielę wam odpuszczę każdy trening po minimum 2 godziny musimy wymyśleć i nauczyć się 4 układów 1 pokazowy na rozpoczęcie reszta na mistrzostwa.
-Z tym trochę kiepsko ale lecimy do Nowego Jorku! Woohooo! Krzyczała Camile.
-Cami, Cami przestań! Próbowałam ją uspokoić ale ona krzyczała jeszcze głośniej do tego zaczęła skakać.
-Dobra Camilie albo przestajesz albo nie jedziesz. Powiedział trener na co Cami stanęła w bezruchu.
-Dobra żartowałem bez Ciebie byśmy nie pojechali.
-To ja przekażę chłopakom.
-Nie Jul dopóki nie przyjdą na trening nie możecie powiedzieć im ani jednego słowa o wyjeździe ja chcę im to sam przekazać, jak będą olewać treningi to nie polecą z nami i tyle.
-A może oni naprawdę nie mogli.
-Gdyby to było coś ważnego to by zadzwonili.
-Dobra zaczynamy. Dodał po chwili i wstał z krzesła.
Trening trwał 2 godziny uczymy się jednego z nowych układów.
-Boże ale mamy dużo pracy.
-Racja ten układ nie jest łatwy. Weszłam do szatni i zaczęłam się przebierać.
-Cami chodź mama już jest.
-Moja czy twoja? Zaśmiała się.
-Moja idiotko. Wybuchłam śmiechem.
Wyszłyśmy z budynku kierując się do samochodu mojej mamy gdy dostrzegłam pewnego chłopaka był strasznie podobny do…

sobota, 2 listopada 2013

PROLOG.

-Niall.
-Tak?
-Obiecaj Mi coś…
-Ale co?
-Obiecaj że nigdy mnie nie zostawisz.
-Obiecuję. Odpowiedział zszedł z huśtawki i mocno mnie przytulił.
-Dziękuję Niall.
-Nie dziękuj tylko też obiecaj że zawsze będziesz przy mnie.
-Obiecuję. Odpowiedziałam i mocno przytuliłam chłopaka.
-Wracajmy już do domu jest późno.
-Przestań jest 12 AM , powiedz że jesteś głody. Zaśmiałam się i poczochrałam chłopaka po włosach.
…[..] ..
Mieliśmy wtedy po 6 lat a ja codziennie odkąd Niall wyjechał wspominam dzień w którym obiecał mi że nigdy mnie nie zostawi samej, obiecał… szkoda że tej obietnicy nie dotrzymał zostawił mnie, mieszka teraz w Londynie i wiem że jest w jakimś zespole więcej nie próbowałam się dowiadywać tylko gdy słyszę te imię mam łzy w oczach, myślę o nim cały czas a on pewnie o mnie nie pamięta, no tak przecież gdyby pamiętał zadzwonił by, napisał a nawet wysłał list a z jego strony nic kompletne zero. W sumie nie mogę na niego zwalać ponieważ ja też nie dawałam znaków życia, im więcej mija czasu tym gorzej jest wziąć się za napisanie głupiego sms, boje się do niego napisać bo boje się że mnie odtrąci, nie odpisze, nie odezwie się.
-Julie! Z rozmyślań wyrwał mnie głos mojej mamy.
-Tak mamo?
-Chodź na dół za 30 minut mam trening zawiozę cię bo się spóźnisz.
-Już idę. Wzięłam torbę do treningów, słuchawki i iphone’a  i zbiegłam na dół.
-Będę w samochodzie masz tu kluczyki zamknij drzwi i się pośpiesz bo nie zdążysz.
-Tak, tak mamo. Wzięłam od niej klucze wsunęłam na nogi swoje czarne Vans’y i wyszłam z domu jeszcze zamknęłam drzwi i weszłam do samochodu.
-Czy Ty zawsze musisz robić wszystko na ostatnią chwilę.
-Nie przesadzaj mamo spóźnię się pierwszy raz na zajęcia. Powiedziałam i zapięłam pasy a kobieta tylko westchnęła, włożyłam słuchawki w uszy a wzrok wbiłam w widoki za szybą droga minęła bardzo szybko spojrzałam która godzina.
-Widzisz Mamo, nie spóźniłam się.
-Dobra leć masz 5 minut.
-Dobra idę, aaa mamo przyjedziesz po mnie czy mam wracać z Camile?
-Przyjadę po was.
-Dobra to papa.