-Pospiesz
się!
-No już idę.
-Szybciej trener już i tak się wkurzył bo chłopców nie będzie.
-jak to? Czemu?
-Julie oni mają po 19,20 lat niech robią co chcą.
-A Patrick będzie?
-Nie poszedł z nimi.
-No i nie wiesz gdzie poszli?
-No nie, nie pytałam.
-Eh. .dobra nieważne chodź. Zawiązałam buta i pociągnęłam koleżankę za rękę na salę.
-No na reszcie. Usłyszałam poirytowany głos trenera.
-Przepraszam ale były korki na mieście.
-No dobrze rozgrzewajcie się ja zaraz przyjdę idę po płytę.
-Dobrze. Odpowiedzieliśmy i zaczęliśmy się rozciągać.
10 min później.
-Dobra na początek mam pewną sprawę chodźcie bliżej. Trener wparował na salę i
szybko powiedział na co wszyscy podeszliśmy do jego biurka.
-To tak, za miesiąc żegnacie się z tym miastem i witacie Nowy Jork!
-Można jaśniej? Zapytała Susane .
-za miesiąc mamy mistrzostwa świata które odbędą się w Nowym Jorku, następnie
zaczynacie tam pracę możliwe że dostaniecie nowego trenera.
-Ale my nie chcemy nowego trenera.
-Niestety to nie zależy to od was ale postaram się zostać z wami.
-Ale czemu tak szybko? W miesiąc uczymy się jednego układu żeby był
perfekcyjnie.
-Dla tego od dziś treningi będą 6 dni w tygodniu niedzielę wam odpuszczę każdy
trening po minimum 2 godziny musimy wymyśleć i nauczyć się 4 układów 1 pokazowy
na rozpoczęcie reszta na mistrzostwa.
-Z tym trochę kiepsko ale lecimy do Nowego Jorku! Woohooo! Krzyczała Camile.
-Cami, Cami przestań! Próbowałam ją uspokoić ale ona krzyczała jeszcze głośniej
do tego zaczęła skakać.
-Dobra Camilie albo przestajesz albo nie jedziesz. Powiedział trener na co Cami
stanęła w bezruchu.
-Dobra żartowałem bez Ciebie byśmy nie pojechali.
-To ja przekażę chłopakom.
-Nie Jul dopóki nie przyjdą na trening nie możecie powiedzieć im ani jednego
słowa o wyjeździe ja chcę im to sam przekazać, jak będą olewać treningi to nie
polecą z nami i tyle.
-A może oni naprawdę nie mogli.
-Gdyby to było coś ważnego to by zadzwonili.
-Dobra zaczynamy. Dodał po chwili i wstał z krzesła.
Trening trwał 2 godziny uczymy się jednego z nowych układów.
-Boże ale mamy dużo pracy.
-Racja ten układ nie jest łatwy. Weszłam do szatni i zaczęłam się przebierać.
-Cami chodź mama już jest.
-Moja czy twoja? Zaśmiała się.
-Moja idiotko. Wybuchłam śmiechem.
Wyszłyśmy z budynku kierując się do samochodu mojej mamy gdy dostrzegłam
pewnego chłopaka był strasznie podobny do…
piękny rozdział a opowiadanie ciekawie się zapowiada kiedy next ?? xx
OdpowiedzUsuńEj kiedy następny rozdział . ? :D
OdpowiedzUsuńFajny. Dodaj w końcu
OdpowiedzUsuńświetny blog;)
OdpowiedzUsuńŚwietny♥
OdpowiedzUsuńEj, kiedy następny?
OdpowiedzUsuń